12.08.2008

Myśl

Nie wiem czy lepiej serce mieć z kamienia i raz na zawsze wyrzec się cierpienia.
Czy lepiej cierpiec a nawet szlochac ale miec serce i kochac...

12.07.2008

Wspomnienie - Julian Tuwim

Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła.
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
Która do mnie na ulicę wychodziła.

Od twoich listów pachniało w sieni,
Gdym wracał zdyszany ze szkoły,
A po ulicach w lekkiej jesieni
Fruwały za mną jasne anioły.

Mimozami zwiędłość przypomina
Nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty moja jedyna,
Przychodziłaś wieczorem do cukierni.

Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
W parku płakałem szeptanymi słowy.
Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny,
Od mimozy złotej - majowy.

Ach, czułymi, przemiłymi snami
Zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
W snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką...

Refleksje

Mam dość... Bo wszystkiemu jest winna ludzka samotność i nieustanne dążenie do zapełnienia jej czymś, czymkolwiek... Bo wszyscy są samotni, każdy na swój sposób. Czasem da się ją zagłuszyć przepychem bogatego mieszkania albo gwarem licznej rodziny. Ale nawet otoczony miłością i troską człowiek jest samotny... I będzie samotny zawsze... A jednak czasem samotność jest podobna... Zupełnie inni ludzie, w innych warunkach, z innych przyczyn - a mimo to są tak samo samotni, czują to samo, tak samo cierpią... Bo samotność to cierpienie. Samotnością nie jest chwila odpoczynku w ciszy, nie jest pusta polana w lesie czy lektura... Samotność jest wewnątrz nas otacza nas i oddziela od innych, rani i przeraża...



Samotność dziecka... Każdy z nas jest samotny tą samotnością niemowlęcia, małego, bezradnego dziecka zostawionego w ciemnym pokoju... I za każdym razem kiedy ją sobie uświadomimy wywołuje te same uczucia...



Odkąd pamiętam byłam sama... Czasami myślałam, że jestem otoczona ludźmi, albo po prostu byłam za mała żeby to sobie uświadomić... A może ludzie byli inni... Ale byłam samotna... A te krótkie momenty, kiedy przyjaźń pozwalała mi zapomnieć o samotności... Za szybko się kończyły, były zbyt interesowne. A ja się na to zgadzałam i zgadzam się dalej... Bo inaczej nie umiem bo boję się że chociaż tego zabraknie. Zawsze chciałam pomagać ludziom, zawsze inni byli ważni... Zawsze każda potrzebująca wsparcia i pomocy osoba mogła się do mnie zwrócić... I chyba zawsze mi się udawało. Walka z ludzkimi problemami i słabościami. Wiele osób skrzywdziłam, skrzywdziłam z pewną świadomością tego co robię. Skrzywdziłam ich jednocześnie wbijając sobie nóż w serce... A zrobiłam to tylko po to żeby pomóc. Bo niektórych trzeba skrzywdzić, żeby zauważyli co trzeba zrobić. I ja potrafiłam im to pokazać... I wtedy... Albo skrzywdzeni odchodzili... Albo rozumieli i dalej kochali... żeby odejść jak wszystko się ułożyło... I zawsze zostawałam sama... Zawsze.



Zdążyłam się z tym pogodzić. Z tym że nie mam już rodziny też... Bo ludzie z którymi mieszkam to już nie rodzina. Bliska pozostała mi tylko mama, którą tyle razy sama skrzywdziłam... Którą wreszcie nauczyłam walczyć o swoje i nie pozwalać się krzywdzić... I ona też się odwróciła... Chociaż potrafi mnie jeszcze bronić...



I teraz się boję. Boję się że oddałam swoje życie jednej osobie, osobie którą związało ze mną to że nie potrzebuje. Która mówi że mnie nigdy nie opuści, a ja i tak się boję. Której mimo strachu za wszelką cenę chcę pomóc... I boję się tego że oddaję się całym sercem kolejnej osobie... Że kolejna osoba mnie potrzebuje. I już nie mogę się wycofać, bo już dla niej wygrywam, chociaż może właśnie przegrywam własne bezpieczeństwo?



Bo samotność jest bezpieczna... straszna ale bezpieczna, bo znana. Samotność nie krzywdzi, nie zadaje ran nie opuszcza... Samotność nigdy nas nie opuści...

12.01.2008

Piosenka dla ptaka


Kiedy podnieść się nie możesz
i ogarnia cię zwątpienie
wtedy nie płacz ptaku nie płacz.
Podnieś głowę w stronę nieba
uwierz skrzydłom
własnym skrzydłom
one kiedyś ci pomogą
unieść się nad ziemię wstać.
Lot twój będzie tak wysoki
lot twój będzie tak daleki
ile wiary i nadziei
własnym skrzydłom możesz dać.
A jak będziesz w pierwszym locie
bliżej nieba dalej ziemi
nie zapomnij tam w przestrzeni
nie zapomnij tam w błękicie
o tym małym skrawku ziemi
gdzie powstało twoje życie.

11.26.2008

Rozmyślania...

Pierwsze wyszperane gdzieś dawno dawno przemyślenia... Tylko ciągle brak odpowiedzi...

Tysiące filozoficznych pytań...

Jak ludzie potrafią być tak obłudni?
Czy wieśniactwo jest wytłumaczeniem?
Czy liczy się walka czy zwycięstwo?
Dlaczego człowiek zachowuje się jak szczeniak?
Dlaczego ludzie osądzają nas tak jak sami chcą?
Dlaczego słowo przepraszam jest takie trudne?
Dlaczego zmuszamy kogoś do wiary kiedy sami nie wierzymy?
Dlaczego wolno bezkarnie wywoływać łzy?
Jak możemy oczekiwać przestrzegania zasad które łamiemy?
Kim jest przyjaciel?
Czy Bóg jest przyjacielem?
Przyjaciel - na zawsze czy nie?
Co znaczy wiara a co kościół?
Co czuje domowy pupil?
Jak znaleźć spokój?
Skąd brać motywację?
Lepiej działać czy udawać że się nie wie?
Skąd biorą sie fałszywe ideały?
Jak walczyć z fałszywym wizerunkiem i czy walczyć?
Jak to jest możliwe - jedna rodzina a obcy ludzie?
Dlaczego każdy inaczej postrzega opiekę i potrzeby drugiego?
Jak bez winy zdecydować o śmierci?
Jak można walczyć o bliskich?
Jak można pomóc?
Dlaczego miłość można okazać nawet fochem?
I dlaczego są ludzie czepiający sie o wszystko?
Dlaczego każdy nie może mieć takiego ojca jak ona?
Dlaczego badania muszą być w trakcie zbiórki?!
Jak poznać kto jest przyjacielem?
Jak nie pozwolić się ranić?
Jak wyrzucić z serca ludzi którzy ranią?
Czy plotka i rozrywka są ważniejsze od człowieka?
Czy w naszym świecie nie ma już nic pozytywnego?
Jeśli jest to jak to znaleźć?
Czy możemy marzyć tylko w książkach bo nasz świat jest zbyt brutalny?

Te pytania i wiele innych nie ubranych w słowa... Kto zna odpowiedź? Kto pomoże mi ją znaleźć? Czy wogóle da się ją znaleźć? Znowu pytania...

11.24.2008

Rozmyślania...

Miłość... co to właściwie jest? Takie trudne pytani, a gdzie odpowiedź? Taki dziwny moment refleksji nad tym wszystkim...


Bo to na pewno nie jest takie pierwsze zauroczenie... Nie było by takich wieloletnich, pełnych miłości małżeństw... Na pewno też nie sama chemia... Nasz organizm nie działałby przeciwko nam, wybierałby najlepszego partnera... I nie byłoby tylu nieszczęśliwie zakochanych... Na pewno nie samo uczucie... Nie mogłoby być tak silne... Więc co to jest? I komu się zdarza? I kiedy i dlaczego? Dlaczego niektórzy na nią czekają? I czasem nigdy się nie doczekają? A inni mogą przeżyć dwie? Bo ja wierze że są możliwe dwie... Dla wdowca czy wdowy... Ale nie po porzuceniu kogoś... Wtedy to nie była miłość... Ach...



I jest jeszcze sprawa miłości innej... Jest tak wiele jej rodzajów, a tylko jedno słowo... Miłość do partnera (męża, żony), miłość do dziecka, miłość do rodzica, do dziadka, do przyjaciela, do rodzeństwa, do piękna, do tego co jest nam drogie...



I jeżeli jest szczere, to chyba to wszystko jest to samo uczucie, tylko jego obiekt jest inny... Bo tak samo na nie reagujemy... Daje nam takie samo niewyobrażalne szczęście, takie samo niewyobrażalne cierpienie, popycha do tej samej walki, do tych samych poświęceń... Bo to właśnie jest wspólne dla prawdziwej miłości... Życie składa się z radości i smutku, walki i wyrzeczeń... Jeżeli kochamy - przyjmujemy cześć kogoś innego, ze wszystkim co z tym związane. Nie wyobrażam sobie miłości bez cieszenia się nawet z najmniejszego sukcesu drugiej osoby, z zamartwiania się nawet lekką chorobą, z cierpienia w momencie kiedy jest smutna... To jest jednoznaczne z cierpieniem... Ktoś kto prawdziwie kocha - nie ma żadnych wątpliwości że warto. Taka osoba wie. I nigdy z tego nie zrezygnuje...



Ale to nie wyjaśnia czym jest miłość... Tak jak objawy choroby nie powiedzą na czy ona polega... Tak bo miłość jest chorobą, chorobą nieuleczalną i nieuniknioną...



Co łączy wszystkie te rodzaje miłości... Moim zdaniem tylko jedna rzecz... Jedna rzecz która je wszystkie łączy: Osoba którą kochamy jest dla nas najważniejsza na świecie. Ważniejsza od nas samych. Bez powodu. Bez względu na nic. Po prostu najważniejsza. I to wystarcza.



Może się zacząć od zwykłego zauroczenia. Może się zacząć od wieloletniej przyjaźni. Ale na pewno potrzeba czasu, czasy aby odkryć że to właśnie ta osoba. Lub instynktu - tak jak matka wie że dziecko które trzyma w ramionach jest teraz dla niej najważniejsze na świecie. Jest jej częścią i dla niego zrobi wszystko, żeby tylko je ochronić. Chociaż wie że przed światem go nie ochroni. A co z rodzicami i dziadkami? Czy ich też dlatego kochamy? Tak. Rodziców szanujemy, z różnych powodów, ale szanujemy. Bo są starsi, mądrzejsi, bo dużo zrobili, bo dużo osiągnęli... Ale to nie jest miłość. Uczucie dziecka które potrzebuje rodzica też nie jest tą prawdziwą miłością, ona rodzi się później, ale tylko jeśli rodzic na to zasługuje. Jeżeli jest faktycznie osobą najważniejszą na świecie. Wtedy dziecko może świadomie powiedzieć że naprawdę kocha rodzica, albo że go tylko szanuje... Lub może nigdy sobie tego nie uświadomić, żyć dalej dziecięcym naiwnym uczuciem.


Najważniejsza osoba... jedna? Nie! Bo każda jest najważniejsza inaczej, w innym świecie... Dlatego można kochać i matkę i męża i dziecko i każde kolejne dziecko... I dziecko z sierocińca... I psa... I każdą rzecz która jest dla nas naprawdę ważna... Taniec, fotografię, muzykę... Wtedy miłość jest inna, ale to dalej miłość. Każda miłość jest inna... Tak jak inna jest każda osoba czy rzecz którą obdarzamy tym uczuciem.


Bo miłość to wspaniałe uczucie, najbardziej złożone, najbardziej wszechstronne. Inne uczucia prowadzą tylko w jednym kierunku. Przyjaźń tylko buduje. Nienawiść tylko niszczy. Strach też niszczy. Ambicja nas rozwija. A miłość... miłość buduje ochronę wokół osoby kochanej, tworzy wszystko co może ją uszczęśliwić, niszczy każde zagrożenie, poświęca wszystko co ma, rozwija nas żeby jak najbardziej odpowiadać i pomagać tej jednej jedynej osobie... Jest wszechstronna i nastawiona tylko na tą osobę...



A czy można kochać... kogoś własnej płci? Nie ja przyjaciela, tylko... Według mnie można... Każdy ma swoje własne życie, a miłość nie wybiera... Jeśli jest to miłość, a nie wulgarna gra na pokaz, żeby zbulwersować innych... Tak taka miłość jest warta żeby o nią walczyć...



Miłość może byc nieszczęściem, może boleć i ranić. A mimo to warto, bo jednocześnie nie ma nic wspanialszego. Brak miłości... Jeżeli ktoś jej nie poznał, nie wie co traci, nie jest to problemem... Ale utrata takiej prawdziwej miłości... Albo jeśli dwie prawdziwe miłości są ze sobą sprzeczne i nie można wybrać... To najgorsze co może człowieka spotkać. I tego nie życzę nikomu...


Rozmyślania...

Tak... Nowo zawarta przyjaźń... Jest coś niesamowitego w poznawaniu ludzi on nowa... Dziękuje Gwiazdeczko za szczerość, za rozmowę, za radę... Dziękuję że jesteś... Ty wyjeżdżasz, a ja będę walczyć o mojego faceta... Czekam na następną rozmowę - tym razem przez sms i trzymam kciuki...

"Czwarta nad ranem
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz

Czemu cię nie ma na odległość ręki?..."

Tak... jest po czwartej, a ja ciągle nie śpię... Wcześniejsze łzy i emocje nie pozwalają mi się położyć... Więc siedzę i myślę. Cały czas się martwię, martwię się o niego i o nią
. O Lisa który ma problemy i nie chce przyjąć pomocy i o Gwiazdeczkę która za godzinę ma wstać i wyjechać...
Moje życie się zaplątało i nie wiem co mam zrobić - moje uzależnienie mąci mi myśli i nie pozwala znaleźć słusznej drogi... Może jutro się coś rozwiąże...

Wiem że nie masz dla mnie czasu, wiem że jest wile ważniejszych spraw... Ale tak strasznie tęsknie i tak strasznie cię potrzebuję... Też dlatego nie śpię - skoro nie przyjdziesz, nie mam po co rano wstawać...Mam nadzieję że chociaż po południu dasz radę wstać i że nie zapomnisz o telefonie bo to bardzo ważne...

Rozmyślania...

No cóż... Tak wiele się zmieniło... Ja też się zmieniłam... Moja mama marzyła o tym żebym umiała się bronić i nie zamierzam się poddawać, nie wyprę się tego kim jestem! Nieważne co zrobicie.

Kiedyś byliście dla mnie jak druga rodzina, dawaliście wsparcie i poczucie bezpieczeństwa. Dzięki świadomości że jestem jedną z was byłam silna i byłam też szczęśliwa... Tak był jeszcze niecały rok temu. Ale od tamtego czasu dużo się zmieniło. Teraz każde spotkanie z wami to stras i nerwy, to długie godziny zastanawiania się co z tego wyniknie i jak z tego wybrnąć... Bo wszystko zniszczyliście. Zniszczyliście największą pasję mojego życia. Być może was nie rozumiem... Ale wy mnie też nie - i nie obwiniajcie nikogo o moje decyzje, podejmuje je sama i prędzej ja manipuluję innymi niż pozwolę to zrobić sobie. To że o pewnych decyzjach i sprawach wam nie mówię... A dlaczego mam mówić? Nazwijcie to jak chcecie - fanaberiami, wybrykami, chorobą psychiczną - ale ja już wybrałam swoją drogę. Teraz wszystko zależy od was. Jeszcze trochę poczekam, porozmawiam z kilkoma osobami, bo jestem im to winna. Jeżeli mnie do tego zmusicie, najbardziej skrzywdzicie dzieciaki, ale ja już dłużej nie mogę ich bronić. Nie kosztem siebie. Tak więc... Czekam na decyzję. Poczekam na pewno tydzień, może troszkę dłużej. Łudzę się że to jeszcze nie koniec, chociaż coś już się skończyło.

Jeżeli chcesz żebym oddała - powiedz mi to wprost. Przynajmniej wszyscy będziemy mieli jasność że to koniec...

Rozmyślania...

I co?! Jesteś z siebie dumny?! Całkowite rozwalenie czyjegoś świata poszło ci nad wyraz dobrze... No więc od teraz jestem niedostępna dla nikogo, nie odzywam sie i nie odpowiadam. Mam cały świat bardzo głęboko, a w jeszcze głębszym dole siedzę i nie mam zamiaru wychodzić. Na telefony też nie odpowiadam, bo zapewne siedzę zamknięta w pokoju i ryczę. I naprawdę nie trzeba mi tłumaczyć jak sie zachowuje, bo mam tego doskonałą świadomość! Chyba już sporo razy tłumaczyłam że jak mam wahania hormonalne to moich nastroi nie da się opanować, zwłaszcza w takiej chwili... Za to ty... Czy wiesz jakie jest twoje zachowanie?! Czy o tym pomyślałeś? Bo ja jestem dziewczyną i wszystko będę odbierać emocjonalnie mimo całej swojej logiki... a jak to dla mnie wyglądało? To że wstałam wpół do ósmej rano żeby posprzątać a potem cztery godziny czekałam aż przyjedziesz... I w sumie tak jakbyś przyjechał tylko że by oglądnąć film, zjeść przedrzemać chwile po jedzeniu... A jak jeszcze dostałeś czego chciałeś, to stwierdziłeś że musisz iść sprzątać i robić kilka innych rzeczy w których chciałam ci pomóc... Ale ty odrzuciłeś moją pomoc żeby potem odrzucić mnie... I to nie jest uczciwe zachowanie... No więc zastanów się jak to wyglądało z mojej strony, bo rozmawiać o tym nie będziemy. A jeszcze przy okazji nie myśl sobie że to ty się strasznie poświęcasz! Ty teraz sam o sobie decydujesz i nic cię nie goni. A ja codziennie mam w domu dzikie awantury o to że nic nie robie że za późno wracam przeinaczam kłamie i wogóle jaka to ja jestem wstrętna. To robiłam dla ciebie, ale jak widać niepotrzebnie. Jeżeli zabierałam ci za dużo czasu to trzeba było powiedzieć... Dzisiaj powiedziałeś aż za dosadnie. Teraz chce od ciebie tylko tytuł książki i nic więcej... A co do jutra... zobaczę czy wogóle wstanę i czy wogóle postanowię wyjść z pokoju... A kilka godzin płakania w poduszkę raczej nie zrobi dobrze mojemu gardłu które i tak kwalifikuje się do ostrego leczenia... Najwyżej stracę głos na parę dni... Teraz to już nie ważne. W sumie w tym momencie nic nie jest już ważne... Idę do mojej poduszki, a cały świat może się wypchać albo stanąć na głowie... I dalej tęsknie i dalej się boję... I wczorajsze wsparcie nie było jak widać prawdziwe... Może mi się tylko wydawało...

Rozmyślania...

Coś w tym jest...

I. Nie wygłaszaj swojej opinii, dopóki nie zostaniesz o nią poproszony.

II. Nie dziel się swoimi problemami z innymi jeśli nie masz pewności, że chcą o nich wiedzieć.

III. Będąc w domu kogoś innego, okaż mu respekt albo w ogóle tam nie idź.

IV. Kiedy gość w Twoim domu denerwuje Cię, potraktuj go okrutnie, bez litości.

V. Nie rozpoczynaj sexulanych zalotów dopóki nie otrzymasz wyraźnego znaku.

VI. Nie zabieraj żadnej rzeczy która nie należy do Ciebie, chyba że jest ona wielkim problemem dla kogoś innego i prosi o wyzwolenie.

VII. Zdobądź wiedzę magiczną, aby osiągnąć to czego pożądasz. Jeśli zaprzeczysz potęgę magii po jej wezwaniu, stracisz wszystko co zyskałeś.

VIII. Nie narzekaj na nic co Ciebie nie dotyczy.

IX. Nie krzywdź małych dzieci.

X. Nie zabijaj zwierząt, dopóki nie zostaniesz zaatakowany lub będziesz potrzebował jedenia.

XI. Kiedy jesteś na otwartym terytorium, nie przeszkadzaj nikomu. Jeśli ktoś Ci przeszkadza, powiedz mu aby przestał. Jeśli nie przestanie, zniszcz go!