Jak długo jeszcze będziesz liczyć puste dni?
Jak długo zamiar masz zaciskać pięści aż do krwi?
Ile jeszcze nocy
spędzisz siedząc w oknie
obarczając winą świat?
Jak długo zamiar masz tak na kolanach biec?
Przed Bogiem i człowiekiem chylić czoło swe?
Ile jeszcze nocy
spędzisz w oknie
licząc że się stanie cud?
Ref: Pokochaj siebie
a cierpienie
zniknie jak zły sen
Pokochaj siebie
a już jutro
ktoś pokocha Cię... tak
Jak długo jeszcze chcesz ukrywać każdy śmiech i płacz?
Doświadczać ciało swe jak gdybyś świętym zostać chciał?
Ile jeszcze nocy
spędzisz siedząc w oknie
licząc że się stanie cud?
Ref: Pokochaj siebie...
3.15.2009
2.23.2009
"Sacrum"
Chcę do jednego miejsca na ziemi, gdzie problemy przestają mieć znaczenie, do objęć, które akceptują me słabości, do nich pragnę, tylko do mej miłości.Jest na ziemi jedno moje małe miejsce, gdzie poza biciem serca nie liczy się nic więcej, uciekam tam z moją całą miłością, wierzę w Ciebie, wierzę w moje sacrum...
2.02.2009
Turnau "Linoskoczek"
Niepewnie idziesz pochylony
drogą co nigdzie nie prowadzi
tak jak po fali
tak jak po linie
jak nad przepaścią idziesz drogą
tak jak po fali
tak jak po linie
nie widzisz ziemi pod stopami
w powietrzu lekko zawieszony
skupiony nad swym każdym ruchem
w niepewny obraz zapatrzony
ostrożnie idziesz w dal bez celu
ostrożnie swym tanecznym krokiem
tak jak po fali
tak jak po linie
jak nad przepaścią idziesz drogą
tak jak po fali
tak jak po linie
jak łatwo serce wpada w gniew
jak łatwo gniew przechodzi w żart
jak łatwo widzisz w życiu cel
jak łatwo stwierdzasz jego brak
1.26.2009
Matura
Hej, za rok matura,
[O, dużo czasu jeszcze do końca!]
Za pół roku.
Już niedługo, coraz bliżej,
Za pół roku.
Minęła studniówka
[Zabieram się do pracy.]
Z wielkim hukiem.
Czas ucieka i matura
Coraz bliżej.
Za miesiąc matura,
[Tak, zaczynam się już solidnie uczyć.]
Dwa tygodnie.
Już niedługo, coraz bliżej,
Dwa tygodnie.
Oj, za dzień matura,
[Ojejku! Co to będzie?!]
Za godzinę.
Już niedługo, coraz bliżej,
Już za chwilę!
[O, dużo czasu jeszcze do końca!]
Za pół roku.
Już niedługo, coraz bliżej,
Za pół roku.
Minęła studniówka
[Zabieram się do pracy.]
Z wielkim hukiem.
Czas ucieka i matura
Coraz bliżej.
Za miesiąc matura,
[Tak, zaczynam się już solidnie uczyć.]
Dwa tygodnie.
Już niedługo, coraz bliżej,
Dwa tygodnie.
Oj, za dzień matura,
[Ojejku! Co to będzie?!]
Za godzinę.
Już niedługo, coraz bliżej,
Już za chwilę!
1.22.2009
Makatka z Aniołem
"Nocą może chciałbyś
Oderwać się od ściany
Ale jedno skrzydło
Gwóźdź ci przedziurawił"
1.16.2009
Imperatyw
Będziemy szli nieprzerwanie
w ulewie, skwarze, huraganie
przez chwiejne mosty, grząskie bagna
chaszcze, pustynie i mokradła
Będziemy szli przez zamiecie
przez grudnie, marce, czerwce, sierpnie
upalne lata, mroźne zimy
będziemy szli - nie zawrócimy
Z wiarą w następny zakręt drogi
co znów okaże się nie ten
w tajne przymierze z Panem Bogiem
w naszego trudu jakiś sens
Będziemy szli bez wytchnienia
upadający ze zmęczenia
bez gromkich fanfar i okrzyków
bez pozy dumnych wojowników
Będziemy szli - wbrew logice
powolnym marszem całe życie
będziemy mówić, że już dosyć
i dalej, dalej, dalej kroczyć ...
Z wiarą w następny zakręt drogi
co znów okaże się nie ten
w tajne przymierze z Panem Bogiem
w naszego trudu jakiś sens
w ulewie, skwarze, huraganie
przez chwiejne mosty, grząskie bagna
chaszcze, pustynie i mokradła
Będziemy szli przez zamiecie
przez grudnie, marce, czerwce, sierpnie
upalne lata, mroźne zimy
będziemy szli - nie zawrócimy
Z wiarą w następny zakręt drogi
co znów okaże się nie ten
w tajne przymierze z Panem Bogiem
w naszego trudu jakiś sens
Będziemy szli bez wytchnienia
upadający ze zmęczenia
bez gromkich fanfar i okrzyków
bez pozy dumnych wojowników
Będziemy szli - wbrew logice
powolnym marszem całe życie
będziemy mówić, że już dosyć
i dalej, dalej, dalej kroczyć ...
Z wiarą w następny zakręt drogi
co znów okaże się nie ten
w tajne przymierze z Panem Bogiem
w naszego trudu jakiś sens
12.08.2008
Myśl
Nie wiem czy lepiej serce mieć z kamienia i raz na zawsze wyrzec się cierpienia.
Czy lepiej cierpiec a nawet szlochac ale miec serce i kochac...
12.07.2008
Wspomnienie - Julian Tuwim
Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła.
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
Która do mnie na ulicę wychodziła.
Od twoich listów pachniało w sieni,
Gdym wracał zdyszany ze szkoły,
A po ulicach w lekkiej jesieni
Fruwały za mną jasne anioły.
Mimozami zwiędłość przypomina
Nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty moja jedyna,
Przychodziłaś wieczorem do cukierni.
Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
W parku płakałem szeptanymi słowy.
Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny,
Od mimozy złotej - majowy.
Ach, czułymi, przemiłymi snami
Zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
W snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką...
Złotawa, krucha i miła.
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
Która do mnie na ulicę wychodziła.
Od twoich listów pachniało w sieni,
Gdym wracał zdyszany ze szkoły,
A po ulicach w lekkiej jesieni
Fruwały za mną jasne anioły.
Mimozami zwiędłość przypomina
Nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty moja jedyna,
Przychodziłaś wieczorem do cukierni.
Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
W parku płakałem szeptanymi słowy.
Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny,
Od mimozy złotej - majowy.
Ach, czułymi, przemiłymi snami
Zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
W snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką...
Refleksje
Mam dość... Bo wszystkiemu jest winna ludzka samotność i nieustanne dążenie do zapełnienia jej czymś, czymkolwiek... Bo wszyscy są samotni, każdy na swój sposób. Czasem da się ją zagłuszyć przepychem bogatego mieszkania albo gwarem licznej rodziny. Ale nawet otoczony miłością i troską człowiek jest samotny... I będzie samotny zawsze... A jednak czasem samotność jest podobna... Zupełnie inni ludzie, w innych warunkach, z innych przyczyn - a mimo to są tak samo samotni, czują to samo, tak samo cierpią... Bo samotność to cierpienie. Samotnością nie jest chwila odpoczynku w ciszy, nie jest pusta polana w lesie czy lektura... Samotność jest wewnątrz nas otacza nas i oddziela od innych, rani i przeraża...
Samotność dziecka... Każdy z nas jest samotny tą samotnością niemowlęcia, małego, bezradnego dziecka zostawionego w ciemnym pokoju... I za każdym razem kiedy ją sobie uświadomimy wywołuje te same uczucia...
Odkąd pamiętam byłam sama... Czasami myślałam, że jestem otoczona ludźmi, albo po prostu byłam za mała żeby to sobie uświadomić... A może ludzie byli inni... Ale byłam samotna... A te krótkie momenty, kiedy przyjaźń pozwalała mi zapomnieć o samotności... Za szybko się kończyły, były zbyt interesowne. A ja się na to zgadzałam i zgadzam się dalej... Bo inaczej nie umiem bo boję się że chociaż tego zabraknie. Zawsze chciałam pomagać ludziom, zawsze inni byli ważni... Zawsze każda potrzebująca wsparcia i pomocy osoba mogła się do mnie zwrócić... I chyba zawsze mi się udawało. Walka z ludzkimi problemami i słabościami. Wiele osób skrzywdziłam, skrzywdziłam z pewną świadomością tego co robię. Skrzywdziłam ich jednocześnie wbijając sobie nóż w serce... A zrobiłam to tylko po to żeby pomóc. Bo niektórych trzeba skrzywdzić, żeby zauważyli co trzeba zrobić. I ja potrafiłam im to pokazać... I wtedy... Albo skrzywdzeni odchodzili... Albo rozumieli i dalej kochali... żeby odejść jak wszystko się ułożyło... I zawsze zostawałam sama... Zawsze.
Zdążyłam się z tym pogodzić. Z tym że nie mam już rodziny też... Bo ludzie z którymi mieszkam to już nie rodzina. Bliska pozostała mi tylko mama, którą tyle razy sama skrzywdziłam... Którą wreszcie nauczyłam walczyć o swoje i nie pozwalać się krzywdzić... I ona też się odwróciła... Chociaż potrafi mnie jeszcze bronić...
I teraz się boję. Boję się że oddałam swoje życie jednej osobie, osobie którą związało ze mną to że nie potrzebuje. Która mówi że mnie nigdy nie opuści, a ja i tak się boję. Której mimo strachu za wszelką cenę chcę pomóc... I boję się tego że oddaję się całym sercem kolejnej osobie... Że kolejna osoba mnie potrzebuje. I już nie mogę się wycofać, bo już dla niej wygrywam, chociaż może właśnie przegrywam własne bezpieczeństwo?
Bo samotność jest bezpieczna... straszna ale bezpieczna, bo znana. Samotność nie krzywdzi, nie zadaje ran nie opuszcza... Samotność nigdy nas nie opuści...
Samotność dziecka... Każdy z nas jest samotny tą samotnością niemowlęcia, małego, bezradnego dziecka zostawionego w ciemnym pokoju... I za każdym razem kiedy ją sobie uświadomimy wywołuje te same uczucia...
Odkąd pamiętam byłam sama... Czasami myślałam, że jestem otoczona ludźmi, albo po prostu byłam za mała żeby to sobie uświadomić... A może ludzie byli inni... Ale byłam samotna... A te krótkie momenty, kiedy przyjaźń pozwalała mi zapomnieć o samotności... Za szybko się kończyły, były zbyt interesowne. A ja się na to zgadzałam i zgadzam się dalej... Bo inaczej nie umiem bo boję się że chociaż tego zabraknie. Zawsze chciałam pomagać ludziom, zawsze inni byli ważni... Zawsze każda potrzebująca wsparcia i pomocy osoba mogła się do mnie zwrócić... I chyba zawsze mi się udawało. Walka z ludzkimi problemami i słabościami. Wiele osób skrzywdziłam, skrzywdziłam z pewną świadomością tego co robię. Skrzywdziłam ich jednocześnie wbijając sobie nóż w serce... A zrobiłam to tylko po to żeby pomóc. Bo niektórych trzeba skrzywdzić, żeby zauważyli co trzeba zrobić. I ja potrafiłam im to pokazać... I wtedy... Albo skrzywdzeni odchodzili... Albo rozumieli i dalej kochali... żeby odejść jak wszystko się ułożyło... I zawsze zostawałam sama... Zawsze.
Zdążyłam się z tym pogodzić. Z tym że nie mam już rodziny też... Bo ludzie z którymi mieszkam to już nie rodzina. Bliska pozostała mi tylko mama, którą tyle razy sama skrzywdziłam... Którą wreszcie nauczyłam walczyć o swoje i nie pozwalać się krzywdzić... I ona też się odwróciła... Chociaż potrafi mnie jeszcze bronić...
I teraz się boję. Boję się że oddałam swoje życie jednej osobie, osobie którą związało ze mną to że nie potrzebuje. Która mówi że mnie nigdy nie opuści, a ja i tak się boję. Której mimo strachu za wszelką cenę chcę pomóc... I boję się tego że oddaję się całym sercem kolejnej osobie... Że kolejna osoba mnie potrzebuje. I już nie mogę się wycofać, bo już dla niej wygrywam, chociaż może właśnie przegrywam własne bezpieczeństwo?
Bo samotność jest bezpieczna... straszna ale bezpieczna, bo znana. Samotność nie krzywdzi, nie zadaje ran nie opuszcza... Samotność nigdy nas nie opuści...
12.01.2008
Piosenka dla ptaka

Kiedy podnieść się nie możesz
i ogarnia cię zwątpienie
wtedy nie płacz ptaku nie płacz.
Podnieś głowę w stronę nieba
uwierz skrzydłom
własnym skrzydłom
one kiedyś ci pomogą
unieść się nad ziemię wstać.
Lot twój będzie tak wysoki
lot twój będzie tak daleki
ile wiary i nadziei
własnym skrzydłom możesz dać.
A jak będziesz w pierwszym locie
bliżej nieba dalej ziemi
nie zapomnij tam w przestrzeni
nie zapomnij tam w błękicie
o tym małym skrawku ziemi
gdzie powstało twoje życie.
i ogarnia cię zwątpienie
wtedy nie płacz ptaku nie płacz.
Podnieś głowę w stronę nieba
uwierz skrzydłom
własnym skrzydłom
one kiedyś ci pomogą
unieść się nad ziemię wstać.
Lot twój będzie tak wysoki
lot twój będzie tak daleki
ile wiary i nadziei
własnym skrzydłom możesz dać.
A jak będziesz w pierwszym locie
bliżej nieba dalej ziemi
nie zapomnij tam w przestrzeni
nie zapomnij tam w błękicie
o tym małym skrawku ziemi
gdzie powstało twoje życie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
